Ponad chmury, ku słońcu wysoko.
Zafaluj, załopocz i niczym wicher z rykiem
Pomknij do luby mej, daleko, daleko.
Porwij ze sobą też głęboką rozpacz,
Gorzką jak piołun z dzikiego ogrodu.
Kroplami deszczu w jej oknie zapłacz,
Opowiedz o mym smutku...
O dniach bezkresnych i nocach bezsennych,
O płaczu, którego nie usłyszy nikt,
O pragnieniach złudnych, myślach bolesnych,
O życiu, którego celem jest ona...
Tęsknoto moja, ty ogromny ptaku
Z rozpaczą u boku jak morze wielką,
Weźcie i żal mój płomienny
I prośbę moją maleńką.Uwierz ma luba, uwierz mym słowom.
Nie ma w nich fałszu, ani obłudy.
Jestem twój tylko i pragnę z tobą
Przez życie iść - to nie są złudy.
Pragnienie to z serca wypływa.
Jest szczere, czyste, nie jest skalane.
Byś szczęśliwą na zawsze była
Pragnę, i być razem nam było dane.
Twe myśli kochać pragnę najdroższa.
Twe gesty i słowa i ciało.
By śmiech nigdy nie spełzł z twej twarzy.
Uwierz kochana i przyjdź do mnie śmiało.
Twój syn jest moim synem,
Moim szczęściem i radością.
Mając was będę szczęśliwym -
Jesteście moją miłością.
Nie każ czekać zatem jedyna,
Nie mów, że później, że potem, że kiedyś.
Przyjdź do mnie, weź naszego syna -
Czekam na was...
Sienno, 28.03.1986 r.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz